Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Win – rozum zemnyj, i sered żyttja win obraz ljudyny pryjnjaw,
Żywe promiż nas, wołodijuczy namy, ałe win – ne ty i ne ja.
Ne z pekła, ne z neba, a z tiła ljudyny zwyczajnym sobi nemowljam,
Win, tak jak i kożen, zwyczajno, dytyna batkam i swojim materjam.
Jomu skoro stane tisnisze miż namy, u natowpi sirych hien.
Widczujuczy syłu, zbahne naszu słabkist i mozok joho mow renthen.
Win baczyt nas naskriz pronyzływym zorom, czytaje dumky u oczach,
Ty tilky podumaw – a win uże znaje, w czim syła twoja i wczim strach.
Nastane toj czas – i ty wreszti pohljanesz na swit swij z wysokych nebes.
I ty posmichneszsja, ty kryła rozprawysz, bosoniż u wicznist pidesz.
Możływo, po schodach pidijmeszsja wyszcze, możływo, w bezodnju wohnju.
Pro ce tobi, pewno, nichto ne rozkaże, bo zwidty ne but worottju.
Ty wże ne zhadajesz tijeji dorohy, jakoju ty w wicznist łetiw,
Na superecz tobi zbudowani weżi i stiny iz kam’janych brył.
Tobi ne zdołaty żorstokuju wartu i ne pidibraty kljucziw,
U domi twojemu wże nowyj wołodar, nemaje tam miscja tobi!