Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ot rożdenyja y do smerty nasza żyzń kak łyst, mi, chudożnyky, rysuem, kak ee prożyt.
Pust ne rowno kyst ti derżysz, pust ne te cweta, prosto naczynaj ne s krasok, a s karandasza.
Oczeń ważna atmosfera, tworczeskyj połet, kreatywnoe miszłeńe, esły powezet.
U tebja alternatywa, dołżen ti reszyt, kłoni sozdawat banalno, yl soboju bit.
Proszcze net – w sebe ostatsja, bez edynich czuwstw, reprodukcyja – rabota? Bezusłowno, pust.
Wse kywajut hołowoju, twoj mołczyt molbert, prystupaj, bumaha terpyt, copy on the set!
Ja takych kak ti uznaju, daże w temnote, twoj dyahnoz, w obszczem, jasen – tebja net! Ti hde?
Toropjas, cweta menjaesz, kak chamełeon, bud wnymatełen, hotowsja – won twoj łehyon!
Ti podobye maszyni, fabryky detal, czto umeesz? Razmnożatsja? Srazu umyraj!
Ot tebja ne budet tołku, zawodskoj produkt. Эj, bezłykyj, znaj: bez smisła, ti proszeł swoj put.
Эj, czełowek! Czyst twoj łyst, narysuj na nem duszu...
Эj, czełowek! Prydet twoj czas, komu-to ti budesz nużen!
Posłożnej czudak tebe tut, wot oryhynał, howorjat, czto szut y kłoun, – "nu narysował...
Razmaznja, y ne ponjatno, hde tut nyz, hde werch?" pustjaky, ne ohorczajsja, эto ne dlja wsech.
Ne daet ym razum wydet to, czto wydysz ti, łysz druh druhu podrażajut, schoży ych chołsti.
Wisota dlja nych dostupna, wydjat y dłynu, żal wot tolko, czto ne wydjat szyr y hłubynu.
Na predełe ych terpeńe, powełos uż tak: esły netu ponymańja, znaczyt эto wrah!
Esły wołosi dłynnee, w ne standart odet, ti – ob'ekt dlja uhneteńja, ti – ne czełowek!
Nyczeho tut ne podełat, uż power mne, druh, perestań wsem ob'jasnjatsja, protyw wetra dut.
Twoj portret nepowtorymij, ti ne zrja żywesz, dny projdut, a, możet, hodi, эto ti pojmesz.