Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Dywne poczuttja ochopyło nas
Kożen z nas widczuw zołota ekstaz
U dałekyj put, my wsi zbyrajemos
Zołota na wsich mabut ne wystaczyt
Serce styskajetsja, wstyhnemo czy ni?
Tam u nebi zorja usich witaje
Tam suwora zemlja na nas czekaje
Tam nowe żyttja rozpoczynajut
W switi nowych spodiwań
Tam de tecze Kłondajk
Zakinczujetsja szljach
Bezżalisna zyma, panuje w tych krajach
Kopalni de ne hljań, mriji zbuwajutsja
Wse ż taky dijszły!
Newże my raj znajszły, ta szczo ż widbuwajetsja
Czomu wony pusti?
– Nu i de w bisa obicjani zołoti hory? Hej, Bill, de tut chocz poroszynka, szczo nahaduje zołoto?
– Hari, prysjahajusja, zołoto tut je! Na karti Boba poznaczene same ce misce, os dywys.
– Ta chaj tobi hrec! Mowa jde ne pro cej żaljuhidnyj kłaptyk paperu, a pro te, szczo my styrczymo tut tretij tyżdeń, a j dosi niczoho ne znajszły!
– Hari, każu ż tobi, my znajdemo stilky zołota, skilky ty sobi i ujawyty ne zmożesz! My budemo milioneramy!