Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Poczynaju deń, jak zwyczajna ljudyna, p’jat chwyłyn na jiżu, zbyrannja hodynu zabyraje,
Hołowa ide kołoworotom, pryjiłysja wże budenni turboty.
Prjamuju szwydko po ridnomu kwartału, na obłyczczi hraje posmiszka zuchwała,
Łjudy obchodjat mene storonoju, inodi dywujut swojeju nedowiroju.
A ja pozyczu babułec ta pidu joho sadyty, szczo budu z nym robyty, ne możu ujawyty,
Ałe w kyszeni hamanec, to hołowne... tomu prjamuju nawprostec.
A hamanec na towstomu łancjuzi, szyroki sztanci, use je pry sobi,
Czymczykuju, zyrkaju oczyma, reahuju, koły muza modnjawa łyne.
Pryspiw:
Deń u deń dusza rozkwitaje. Deń u deń nawkoło wesna.
Deń u deń serce spiwaje...
Deń u deń dusza rozkwitaje. Deń u deń nawkoło wesna.
Deń u deń serce wyhrawaje...
Daje meni natchneń badore dowkiłlja, pronyzuje naskriz, jak ełektrochwylja.
Dmuchaje łeheńko zustricznyj witerec, wyrobljaje powitrjanyj tanec.
Trywaje dali pryrodnja wystawa, deń u deń taka sobi doreczna zabawa,
Rjatuje mene wid zełenoho smutu, koły padaje zir na budennist zakynutu.
Ja powernus teper, dywljus na nebo synje, stelja nebesnaja mene nakryła
Obrijem okresłyła swoji kordony, sonjaczne sjajwo daje meni fotony.
Idu, daruju enerhiju nastroju, bażaju załuczyty do żyttja bilsze kontrastu,
Rajdużno, barwysto zustriczaju deń u deń, kożen deń daruje nowych wrażeń.
Pryspiw