Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Pohasłyj swit oczej mojich
Ne zdaten oswityty szljach
Do mrij, szczo zberehty ne zmih,
Peretworywszy w popił, prach.
Żyttja teper – chołodna nicz.
Pronyzujuczy płot naskriz,
Zahłuszujuczy smertnyj kłycz,
Znow robyt czerhowyj poriz.
Czy wytrymaju ja cej bil?
Czy slid meni czekaty switła?
Czy ne pokynuty cej bij
Miż mertwym derewom i witrom?
Szczob ne brechaty wże sobi,
Szczo wse harazd, do posywinnja –
Czy ne pokynuty cej bij
Miż isnuwannjam i spasinnjam?
Jak mertwe derewo, stoju,
Ne w zmozi zberehty nadiju,
Bo do żyttja ljubow swoju
Ja powernuty ne zumiju.
Ne choczu bilsze czuty sliw.
Meni nabrydło isnuwaty.
Chocz ja czekaju bezlicz dniw,
Dusza ne może wże czekaty.
Czy wytrymaju ja cej bil?
Czy slid meni czekaty switła?
Czy ne pokynuty cej bij
Miż mertwym derewom i witrom?
U wsomu wynen tilky ja,
Teper zasudżenyj strażdaty.
Czy ne załyszyty żyttja,
Koły ne bolisno wmyraty?
Dorohoju wicznosti
Zymowa ełehija
Jiji duszi ziw’jali kwity
Mertwe derewo i witer
Zoreńko moja
Samotni noczi
Zhasajucza osiń
Pid chmaramy