Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ja tak dawno ne baczywsja z toboju...
Wse wałytsja z ruk – ja niczoho ne możu robyty...
Ty manysz mene soboju, czarujesz mene soboju,
Ta kraszcze buło b, mabut, mene prosto wbyty...
Zbuduwała dlja mene zamok swojimy rukamy...
Takyj nemicnyj, bo zamist kaminnja – powitrja...
A te, szczo w’jetsja miż namy, a te, szczo b’jetsja miż namy,
Kydaje u prirwu, sztowchaje na wistrja, sztowchaje na wistrja...
Wono paralizuje, nacze pohljad kobry...
Wono to manyt, to widsztowchuje, to zwe...
Ja kochaju tebe – i meni wid coho dobre!
Ałe ty ne kochajesz mene...
Ałe ty ne kochajesz mene...
Ałe ty...
I meni wid coho złe!
Ty znow perenosysz ważku hnitjuczu porazku...
Ty znajesz, szczo ja ne piddamsja żodnoho razu...
Ja wdjahaju chołodnu masku, ne widpowidaju na łasku –
I ce dratuje tebe, i ce dowodyt do skazu!..
Ja zamanjuwaw tebe do pastky swojimy słowamy...
Ja rozkyduwaw siti, jakych ty ne omynuła...
A te, szczo wyłos miż namy, a te, szczo byłos miż namy,
Szcze j dosi żywe, szcze j dosi pro nas ne zabuło...
Wono paralizuje, nacze pohljad kobry...
Wono to manyt, to widsztowchuje, to zwe...
Ty kochajesz mene – i tobi wid coho dobre!
Ałe ja ne kochaju tebe...
Ałe ja ne kochaju tebe...
Ałe ja...
I tobi wid coho złe!