Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Zacwiła w dołyni
Czerwona kałyna,
Niby zasmijałas
Diwczyna-dytyna.
Łjubo, ljubo stało,
Ptaszeczka zradiła
I zaszczebetała.
Poczuła diwczyna.
I w bilij swytyni
Z biłeńkoji chaty
Wyjszła pohuljaty
U haj na dołynu.
I wyjszow do neji
Z zełenoho haju
Kozak mołodeńkyj;
Ciłuje, witaje.
I jdut po dołyni,
I jduczy spiwajut.
Jak ditoczok dwoje,
Pryjszły, posidały
Pid tuju kałynu
I pociłuwałys.
Jakoho ż my raju
Wid boha błahajem?
Raj u serce lize,
A my w cerkwu lizem
Zapljuszczywszy oczi, –
Takoho ne choczem.
Skazaw by ja prawdu,
Ta szczo z neji bude?
Samomu zawadyt,
A popam ta ljudjam
Odnakowo bude.