Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Tak nichto ne kochaw. Czerez tysjaczi lit
Łysz prychodyt podibne kochannja.
W deń takyj rozcwitaje wesna na zemli
I zemlja ubyrajetsja zrannja...
Dysze tycho i łehko w synjawu wona,
Prostjahaje do zir swoji ruky...
W deń takyj na zemli rozcwitaje wesna
I tremtyt od sołodkoji muky...
Wjane serce moje od szczasływych oczej,
Szczo horjat w tumani nadi mnoju...
Rozływajetsja krow i po żyłach tecze,
Niby pachne wona łobodoju...
Hej, wy, zori jasni!.. Tychyj misjacju mij!..
De wy baczyły bilsze kochannja?..
Ja dlja neji zirwu Orion zołotyj,
Ja — poet robitnyczoji rani...
Tak nichto ne kochaw. Czerez tysjaczi lit
Łysz prychodyt podibne kochannja.
W deń takyj rozcwitaje wesna na zemli
I zemlja ubyrajetsja zrannja...
Dysze tycho i łehko w synjawu wona,
Prostjahaje do zir swoji ruky...
W deń takyj na zemli rozcwitaje wesna
I tremtyt od sołodkoji muky...