Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Cja wesna poczałasja zi smerti,
A potim naskoczyła chwylja rozpusty,
Dorohy ne projdeni, fajły ne sterti,
I bil – jak wchopyt, to ne widpustyt.
Wtikaty – marno! Potribno byty,
Szczob krow harjacza sztowchała syłu.
Pered oczyma – portretyk spytyj –
Newże ce ryło buwaje myłym?
Stuływszy oczi, szukały prawdy?
Zcipywszy zuby, rubały skeli?
Schowałys ljudy, łyszyłys hady,
I zamist soncja – lichtar na steli.
Mij tełewizor pljuje otrutoju,
Radio w’jaże pisnjamy sołodkymy.
Dobra ljudyna zrobyłasja ljutoju,
Szczastja prywatne mirjaje sotkamy...
Pryspiw:
Bytym skłom po duszi
Kłejit zło witrażi,
A dusza ne kryczyt – spyt, spyt!
A nawkruh bezlicz wtrat:
W kohos – druh, w kohos – brat,
Bo żyttja ce – łysze myt, myt!
Dymom zadymłenyj prostir swidomosti,
Tycho pomołymos bohu neznanomu,
Chtos perekrutyt ostanni widomosti,
Chtos perepysze istoriju zanowo.
Mertwymy padajut ptachy okryłeni.
Ryłamy ryjut mohyły porjadnosti.
Oczi potupłeni, hołowy schyłeni
Wid menszowartosti ta druhorjadnosti.
Perszym udarom – raptowo w potyłycju
Zhraja naskoczyt – nohamy zakopaje.
Nichto ne schopytsja, nichto ne schyłytsja –
Wsi b’jutsja za prawo zwatys Jewropoju.
Stinka na stinku, ława na ławu –
Byj swojich, naj czużi posmijutsja!
Striłeckyj zwyczaj, kozacka sława
Łyszyłys na dni pidlitkowych poljucij...
Pryspiw (2)