Większa czcionka | Mniejsza czcionka
A witer tycho kołychaw biłyznu,
Jaka wysiła na kraju bałkonu
I widdawałas pownistju, naskrizno
Prominnju stychłomu, ta szcze pałkomu.
Zhasaw jaskrawyj weczir, kołychałys
Smarahdowi łystky natchnennych wyszeń,
I moje serce, szczo ne rozkochało,
Pryszwydszyło swoje byttja na tyżdeń.
Projszłasja tycho-pławno po kaminnju
I rozljahłas na ńomu temna kiszka.
Widdawszy u cju myt sebe prominnju,
Jake zhasało prosto i rozkiszno.
I ja widdaw prominnju swoje serce,
Jake i tak jaskrawo promenyłos
Zakochanistju, szczo ne promynetsja –
Te serce, szczo fatalno prowynyłos!