Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Sohodni nebo take raptowe,
Trochy hotyczne i łed barokowe.
Na bili płeczi czyjejis wtomy
Składaje u stopy nebesni tony.
Nebo szukaje, nebo znachodyt.
Spustyłosja z dachu i znowu chodyt,
Chodyt hrozoju, ljahaje w kwity,
Trochy połeżyt i musyt ity
Pryspiw:
Ta ja ne pidu, trochy postoju,
Poky hroza ne myne, budu z toboju.
Nebo tak i ne pryjnjało teorij buttja, jak i ja,
Bo cil żyttja, bo cil żyttja – widnajty żyttja.
Nebo – sołone, take spontanne,
Dywytsja w kohos i w kohos tane.
Dychaje hromom, znachodyt cili –
Napytys morja i staty sillju.
Nebo milije, ostannje hubyt.
Szukaje wicznist – znachodyt... huby.
Wpywajetsja znowu i znowu kresne
Jiji zemnym w swoje nebesne.
Pryspiw