Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Wernułas moja preżnjaja ljubow
Pryszła, kohda y żdat ja perestała
Wse zakrutyłos, zawertełos wnow
Łjubymij moj, ja po tebe skuczała.
Za wernost – predannostju otpłaczu
Predatelstwa pust serdce ne uznaet
Na kraj zemły s toboju połeczu,
Kto ljubyt tak, tot hołowu terjaet.
Skaży, czto ja tebe wsehda nużna
Y w proszłom mi obydi wse ostawym.
Twoja ljubow tak dlja menja ważna,
Bezumnie postupky mi ysprawym.
Nykto tebja ne możet zamenyt,
Ne wiłeczyło wremja bol razłuky,
No nykoho ne nado w tom wynyt,
Czto hordost nam tohda swjazała ruky.
Pryspiw:
Ja tebja nykomu ne otdam
Wed ti moj samij łuczszyj na swete
Ja "spasybo" skażu nebesam,
Nawsehda mi ljubowju sohreti.
Wed mi że ne czużye – ja y ti
Ne rwy cwetow duszy – ony zawjanut
Wsehda najdutsja ljudy kłeweti
Ne wer, ne bojsja – samy perestanut
Cenju tebja, kak wozduch, ja diszu
Ti dlja menja kak preżde mnoho znaczysz
Ti starsze... Ja razłukam wse proszczu
Wse budet w эtot raz u nas ynacze.
Skaży, czto ja tebe wsehda nużna
Y w proszłom mi obydi wse ostawym.
Twoja ljubow tak dlja menja ważna,
Bezumnie postupky mi ysprawym.
Nykto tebja ne możet zamenyt,
Ne wiłeczyło wremja bol razłuky,
No nykoho ne nado w tom wynyt,
Czto hordost nam tohda swjazała ruky.