Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ja sam ne znaju jak tak stałos. Nepomiczeno
W kimnati naszij wypaw samyj perszyj snih...
Na wułyci osinni wyłys sutinky,
A ja dywywsja i pobaczyty ne mih
Za pełenoju churtowyny nepomirnoji
Tebe znemożenu wid ruchu i ljudej, –
Ty z stilkoma mene diłyła, szczo ne zczułasja
Jak stała prosto kwitkoju z mojich oranżerej.
I nowyj ranok ne prynis tepła i niżnosti.
U kuczuhurach liżko moje j ty
Sydiła skraju, jak buwało w dni pokirnosti,
Koły zarady tebe ja hotowyj buw ity
Posered noczi kriz doszczi j czumni nehody,
Kriz syto natowpu, kriz stiny mljawych dniw,
Łysze zarady toho, szczob twoji czariwni nohy
Stupały steżkoju bezpecznoju i ja tobi chotiw
Wsoho łysz daty chocz na podych zrozumity...
Szczo ne w’jażu, szczo możesz wzjaty j połetity.
Ta czy żałkuju ja pro ti swoji słowa?
Czy pobywajus czerez chaos i swobodu?
Czy baczu w inszych ja tebe i czy zyma
Doładna wse zakuty najmicniszym w switi lodom?
Nawrjad, bo liżko moje wysnażene chołodom,
Mij temnyj demon porucz tiszytsja i ja
Kydaju knyhy, foto, odjah twij u połum’ja,
Koły najszwydszyj potjah mczyt tebe w nowe żyttja.
I chaj ci szlondry zwodjat znowu mene z rozumu,
I chaj bisnujetsja mij schybłenyj azart,
Czy je des bilsze pekło niż u hrudjach koły spomyny
Tebe sztowchajut na najwyszczyj w misti dach?
Desjatky nesumisnych nożowych.
A ja szcze dobre pam’jataju twij dytjaczo łehkyj poczerk,
Desjatky perszych lipszych, nedoładnych i slipych,
Czy je des bilszyj raj za twoji nebom wmyti oczi?..
I stilky snihu tut, szczo wże ne rozhrebtys,
Ta koły wdastsja i ja wyjdu szcze nazowni
I my zustrinemos, chaj spomyniw łychych
Ne bude bilsze. I żyttja mene napownyt
Swojeju mudristju j piznaju ja cej swit,
Okrim ljubowi ne isnuje bilsze sensu,
Ja j ne pomityw jak piszow nad mistom snih,
I ty roztanuła i zupynyłos moje serce.