Większa czcionka | Mniejsza czcionka
U ofisi pererwa, ty hołodnyj, jak pes,
W oczach morhaje napys: "Ja pochawaw by des"
I raptom zapach czeburekiw po-szpionsky lize w nis,
I ty po hołowach ljudej na zapach cej biżysz.
Wlitajesz u kafe, hotowyj z’jisty słona
I tut pered toboju, jak kytajska stina,
Stojit oficiantka – szostyj rozmir duszi,
I duże ełehantno pojidaje ławaszi.
Pryspiw:
I niby dałeka, i niby błyzka
Diwczyna z kafeszky na metro Łybidska.
I niby sołodka, i niby hirka
Diwczyna z kafeszky na metro Łybidska.
I niby wysoka, i niby nyzka
Diwczyna z kafeszky na metro Łybidska.
I niby hłyboka, i niby miłka
Diwczyna z kafeszky na metro Łybidska.
Ty zahljadajesz jij u oczi, prosysz: "Dajte menju"
I hołosno kowtajesz bilja damy sljunu,
I wona hraciozno wytyraje ruky ob chałat,
I proponuje dlja rozmynky pywo i sałat.
Wona czut wyszcza i ty dywyszsja jij prosto w dekolte,
A diałoh w takych umowach diło neproste,
I ty widtjahujesz wse tiło i na palci wstajesz,
Łamajesz łohiku, todi pytajesz: "De ty żywesz?"
Pryspiw (2)
Dobrjak
Ostannja syhareta
Bukowel
Łyst do druha
Diwczyna z kafeszky
Rujina
Misto
Czekaju noczi
Don’t Worry