Większa czcionka | Mniejsza czcionka
A ponediłok – deń wełycznyj,
Prozori, sylni poczuttja.
Wytajut syły potojbiczni,
Dołajut smutok, majattja,
U ponediłok nadychajus ja!
U deń ocej use możływo,
Poczaty wse, a potim zaw’jazat.
Jak ptacha, Feniksom litaty,
Derewa w haju obijmat,
Zakony Wseswitu sjahat.
Meni newidom sum i skyhli,
Ja po żyttju pływu, mow cheruwim.
Nas porjatuje Dża jedynyj,
Allach i Kriszna nawzdohin.
Sobi ja sam i boh, i syn!
Biłym pyszu po biłomu ja –
Zdrastuj, nezajmanyj swit!
Łyszym Zemlju krasywoju my
Kriz terny zorjanych lit.
Wse, szczo mene dywuje,
Ja osjahnu u snach.
Des poza Himałajamy
Ja poładnaju dach.
U nebi błyskawka żewrije,
Wesełka sjaje nesumna.
Raptowo dumkoju chmiliju,
Szczo ponediłok ljublju ja,
U ponediłok, druzi, wirju ja!
I na ostanok maju szcze dodaty
Mij osobystyj zapowit,
Szkoda, chto ljubyt narikaty,
Kartaje nezbahnennyj swit,
Toj ne żywe, chto ne uzrit.
Biłym pyszu po biłomu ja –
Zdrastuj, nezajmanyj swit!
Łyszym Zemlju krasywoju my
Kriz terny zorjanych lit.
Toj, chto ide krasywo,
Chto obyra żyttja,
Naj nebokraj minływyj
Dast nowi nabuttja!