Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Oj, nastupała ta j czorna chmara –
Zi stepu szyrokoho sunut tatary.
Rewut werbljudy, kryczat pohanci,
Nacze dyjawoła siromanci.
A on iz zachodu – papski sołdaty –
Ijezujity ta uniaty.
Perechrestyły, perełamały –
Łjud ukrajinskyj zakatuwały.
Pryspiw:
Oj, wy, chłopci, zaporożci,
Służyły carjam i sekretarjam.
Oj, wy, chłopci, zaporożci,
A de ż ta fortecja – derżawa swoja?
A on piwniczni lisy nastupajut –
To oko Moskwy łaso pohljadaje
Na ukrajinskyj ljud robotjaszczyj,
I ne linywyj, i ne huljaszczyj.
Komu ż naszi duszi prawosławni widdaty,
Jakszczo ne możemo sami pro sebe podbaty?
Iz polskymy namiramy, tatarskymy oczyma
Moskwa nas czekaje w swojich obijmach!
Pryspiw
I poczałosja żyttja newesełe,
Bo pomyrały ukrajinski seła,
I rozkwitało żydiwske misto –
Kożneje misto, jak Moskwa, honoryste!
Dity batkiw swojich zabuwały,
Bo z seła ta do mista tikały.
Stawały powijamy, chołujamy
I moskowskymy sekretarjamy!
I rozczynyłas jichnja swoboda
U sowjetskomu, u narodi,
I wże ne znajemo, czy wona wynna –
Ota perejasławska łycha hodyna!
Pryspiw