ukrainian flag Większa czcionka | Mniejsza czcionka



Wona chotiła szczastja, wona chotiła dobra,
Wona chotiła dytynu i rodynnoho tepła.
Wona baczyła sny, mriji do kupy składała,
Ałe pryjszła osiń i wona znowu czekała.

Łystja wkotre opało i wkotre z’jawyłos,
Wsi mriji i spodiwannja ob skelju wkotre rozbyłys.
Sonce syły zabrało, duszu czomus ne zihriło,
Syły bilsze ne maje i wona połetiła.

I popawszy w teneta bożewilnoho napiwszczastja,
Widdajuczy swoje tiło nicznomu tancju,
Jaka sołodka spokusa, jaka myttjewa nasołoda,
Jake ne strymane bażannja widdatys obow’jazkowo.

Ce zaboronenyj plid, ałe win jim do wpodoby.
Ce samohubstwo, ałe jim pro ce newidomo.
Ce, jak sil u rani, abo, jak kulja u serci,
Wid coho można pomerty i ne woskresnut.

Pryspiw:
I taki, jak wona, smert obyrały.
Kwartały zrostały, kwartały znykały.
I ce stało modno, i ce stało za prawyło.
Ce skriz i powsjudy, nebezpeczno i omanływo.

Wona chotiła szczastja, wona chotiła dobra,
Wona chotiła dytynu i rodynnoho tepła.
Wona baczyła sny, mriji do kupy składała,
Ałe pryjszła osiń i wona znowu czekała.

Ja baczyw samotnist jich ljakała,
"De moje szczastja?" – dusza kryczała.
Jak zmyrytys, jak ce pryjnjaty,
Ałe Hospod może tebe z kolin pidnjaty.

Ałe ty ne wirysz, ty zaczynjajesz wucha.
I znowu na podwir’ji, na pobaczennjach, i znowu w kłubach.
I znowu w obijmach, tobi zdajetsja nazawżdy,
Czerez czotyry misjaci słowa znowu ti ż sami.

I projszow czas, i pryjszło hore,
I ne dosjahnuta meta rodyny i ljubowi.
I projszow czas, i pryjszło hore,
I ne dosjahnuta meta rodyny i ljubowi.

Pryspiw

Wona chotiła szczastja, wona chotiła dobra,
Wona chotiła dytynu i rodynnoho tepła.
Wona baczyła sny, mriji do kupy składała,
Ałe pryjszła osiń i wona znowu czekała.

Posłuchaj, posłuchaj, Tworec neba i zemli,
Toj, chto buw do poczatku isnuwannja czasu,
Toj, chto daje żyttja kożnomu iz nas,
Chiba Win ne znaje jak zrobyty nas szczasływymy.
Rozumijesz pro szczo ja?