ukrainian flag Większa czcionka | Mniejsza czcionka



Ja powertajusja, nazad tikaju,
U misto, de dlja mene, mabut, sonce wże ne wstane,
Ja szcze żywyj, i szcze, napewno, możu żyty,
Aby ne wbyty kiłometramy załyszky switła,
Ja łed żywyj, ja wże, napewno, pomyraju,
Na żal, odyn, i ne u kosmosi bez kraju,
Znykajut dorohy, tikajut szwydki wahony,
Nesut mene u misto, de wpadu znowu u komu.

Prosto wypaw iz falszywych wariantiw isnuwannja,
Prosto wypaw na try dni, ne prokydawsja
Do ostannich chwyłyn, sekund, koły porjad stojała,
Ne dawajte szcze zawisu, newże ce kinec wystawy?
Ne wirju! Wy czujete? Ja prosto w ce ne wirju!
Ja szcze żywu, serce maje trochy syły,
Chocz i zbyti usi rytmy, chocz udary ne ti,
Ałe ja taky żywyj i ja prahnu tebe znajty.

Des tam, tam, de sonce sidaje za naszym ozerom,
De foto czorno-bili nespodiwano robysz ty,
De chołod pid weczir zakradajetsja w ruky,
De o wosmij wże znykajesz, aby zawtra powernutys.
J ne potribno nawit dychaty, koły my na schodach,
Widczuwaty miż rukamy tepło, a nawkoło chołod.
Hołowne, szczo ne wseredyni, wseredyni ż tepło,
I ja notamy zmalowuju ti myti tak widwerto.

Afisza zderta, poky ne baczyt nichto,
Jakby ja mih, to ja natysnuw by knopku "Powtor",
Aby zanurytysja znowu iz toboju u kosmos,
I pomerty tam udwoch, chiba ż dlja szczastja coho nam ne dosyt?

Prostir bez tebe tut tisnyj,
I ne switjat tak jaskrawo na nebi syni zirky,
Jich ne wydno, zhoriły wony w pohljadi switła,
Czorno-biłoho chołodnoho nenaszoho mista,
Ja szcze żywyj, i szcze, napewno, możu dychaty,
Możu pysaty, koły znaju, szczo zustrinu pohljad twij,
Poczuju smich ja twij, wizmu twoji chołodni ruky,
Aby zihrity, j ni pro szczo u switi bilsze ne dumaty.
A jakszczo ni, to znaczyt taky pomyraju,
Asfiksija, meni kysnju znow ne wystaczaje,
Realnist – fikcija, szczo znykaje miż rjadkamy,
I ja pid serce zaszywaju pohljad twij nytkamy.

I ja szukaju tebe u sotnjach kiłometriw,
Szukaju tebe sered padiń i złetiw,
Weczir bez tebe tut ne toj,
Ja szukaju pryczyny, szczob powernutysja znow.
Des tam, tam, de sonce sidaje za naszym ozerom,
De foto czorno-bili nespodiwano robysz ty,
De chołod pid weczir zakradajetsja w ruky,
De o wosmij wże znykajesz, aby zawtra powernutys.

Anestezija, szczo znebołyła usi toczky bolju,
Rozłyłasja usim tiłom, widczuty szczastja dozwołyła,
Znowu ja zhadaw, szczo nibyto szcze żywyj,
Chirurhija na duszi, zaszyła usi ty szwy.
I jakszczo treba, ty skaży – ja zrujnuju cju widstań,
Za odnu nedowhu nicz bud znowu tak błyzko,
Chocz my j rizni, ta ce nemaje wże riznyci,
Bo ja, zdajetsja, serjozno toboju tak zarazywsja.
A jakszczo ni, jakszczo ne choczesz – tikaju znowu na dno,
Iz uswidomłennjam toho, szczo ce use buw łysz son,
Szczo ce buła łysze iljuzija na temu koloriw,
Ja powernus u misto czorno-biłych sniw.

Ałe ż wse bude dobre!



Inne piosenki ze słowami: