Większa czcionka | Mniejsza czcionka
...Tak dowho znaty krajinu, szczo pam’jataty czasy,
Koły projizd na metro buw udwiczi deszewszyj...
W nebi horjat perechnjabłeni Terezy,
I Striłec z coho boku Zemli wyhljadaje, jak wersznyk.
Misjac z’jawljajetsja nahło, mow teroryst, –
Ne z toho boku, i ne za tym zakrutom...
W cij krajini ja wilna – jak wilnym buwaje łyst,
U szuchljadu wkynutyj i do pory zabutyj.
Można zwernuty z szljachu i w parku na Riwersajd
Chocz do ranku sydity
i prosto dywytys na Bruklin...
(W cij krajini j bez mene pownisińko wsjakych zajd,
Na krajach jich zoru
ja łysz szcze odna "biła kukła".)
Anonimnist i je swoboda – ne kradenoho "ajdi",
A łyszeń nepotribnoho, nawit w nicznim moteli, –
Widczuttja pid nohamy ne twerdi, i ne wody, –
A kołyszńoji steli.
Ot zadlja coho j dołajetsja okean
(J wystawljajutsja Weżi, jak kehli, – na te, szczob zbyty...).
Ja ljublju cju krajinu – za te, szczo wona niczyja,
Szczo wona ne moja – i ne muszu jiji ljubyty.
Dwa transatłantyczni sonety
Nowyj zakon Archimeda
Ja zhorjaju wid niżnosti...
A wse-taky ja was ljubyła...
New York, NY
Niczni metełyky
Widłopotysz doszczamy za worota...
Awtoportret bez rewnoszcziw
Ja zawsze wdoma pomiż dnem i snom...
Doroha zi skła I (Sezon beznadiji III)
Chłopczyku, chłopczyku, znjato z pidramnyka...
Teorema