Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ja zhorjaju wid niżnosty – ja obłyczczja twoje liplju:
Iz pitmy, iz doszczu, szczo obom nam zaslipljuje oczi,
Prostupaje wono – perwozdanne, jak wydych: "Łjublju", –
I, stikajuczy krapljamy, palci meni łoskocze.
Ce uże ne ciłunok – polit nad dachy j lichtari:
U nicznomu, jak chaos, nabrjakłomu wilhistju nebi
Sotwory mene z prostoru, znyszczy i znow sotwory –
Czerez huby prozrili mene perejmajuczy w sebe.
Ja wernusja na kryłach twojich useznajuczych ruk,
Oszaliła j czuża, u rozkoszłanim dymi wołossja, –
Szczob, zaczuwszy chodu moju, repnuw od zazdroszcziw bruk,
I wid pohljadu moho opiwnicz na swit zajnjałosja.
Dwa transatłantyczni sonety
Nowyj zakon Archimeda
Ja zhorjaju wid niżnosti...
A wse-taky ja was ljubyła...
New York, NY
Niczni metełyky
Widłopotysz doszczamy za worota...
Awtoportret bez rewnoszcziw
Ja zawsze wdoma pomiż dnem i snom...
Doroha zi skła I (Sezon beznadiji III)
Chłopczyku, chłopczyku, znjato z pidramnyka...
Teorema