Większa czcionka | Mniejsza czcionka
De poczynajetsja swoboda słowa,
Tam i zakinczujetsja wolja dumky!
Bo bydłom zowsim łehko keruwaty,
Ałe ne pospiszaj i podywys na swoji ruky...
Bo wynen ne tworec w swojich dijannjach,
A toj, chto daw jomu joho swobodu,
Tworec zawżdy prawyj u swojich sprawach,
Łysz twoja bezdijalnist wsim na szkodu!
Chaj swit poczuje mij protest – moje mowczannja,
Arystokratija mowczyt!
Bo czas pokłasty kraj usim naszym strażdannjam,
Antysystemnyj teroryzm bez zajwych sliw chaj was nawczyt!
Chiba wy ne raby, jakszczo w was wse zabrały?
Chiba wy ne raby, jakszczo szynkuje demokrat?
U was wony krajinu j prawo słowa widibrały,
A wy spokijno j w czerhu tycho łyżete jim zad!
I chto w nasz czas szcze dosi w obicjanky wiryt?
Komu ce wyhidno na kożnoho postijno wiszaty jarłyk?
Jakszczo krajinu rozdiłyły na bahato teczij,
Ce wże oznaka toho, szczo u wsich des rozum znyk.
Koły ż zemlja pozbudetsja cych wyrodkiw,
Koły ż nareszti wony usi pomrut?!
Pid rozstrił wsju żydiwsku władu
Ta mentiwskych wyłupkiw,
Jaki im’ja krajiny naszoji za hroszi prodajut.
Chaj swit poczuje mij protest – moje mowczannja,
Ne zrozumity wam, szczo kożnomu – swoje!
Wasza nezdatnist żyty i borotys
Chaj ne porodżuje u mij bik krytyku, jak złe...