Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Wona z’jawyłas wranci. Pryjszła w nedilju wranci
Jiji wołossja dowhe sniżnyj witer rozwiwaw
I jak znajszła – ne znaju, u temrjawi błukaw ja
Posered rujnuwań wid bytwy, szczo ja wże prohraw
"Chto woroh twij?" – spytała. Ja pro ljudej skazaw jij,
Szczo bez ljubowi j Boha jdut wijnoju na bratiw
I pro konej błahaty poczaw ja, szczob toptaty
Tych pokydkiw, tak prystrasno jich znyszczyty chotiw
Wona kazała – "Bytwu, szczo robyt z ljudej zwiriw,
Tak łehko rozpoczaty j nemożływo zupynyt"
Do wsich ljudej błyzka wona, ja mudri czuw jiji słowa
Bojawsja, szczo zostanus sam j błahaw jiji ne jty
"O, łedi, dajte ruku, dozwolte porucz buty"
Wona widpowiła – "Dowirsja" j serce ożyło
"Ne w kilkosti je syła, bud pylnym do pomyłok"
"Koły ja znadobljus tobi, pryjdu do tebe znow"
Skazawszy ce, wona piszła. Ja, ne znajszowszy sliw, stojaw
Dywywsja doky czornyj płaszcz ne znyk udałyni
I szljach ne staw prostisze mij, ałe ja bilsze ne samyj
I sercja widczuwaju chid, jak zhaduju ti dni
Koły tebe znajde wona, poczuj jiji mudri słowa.
Pryjmy w darunok mużnist i mij peredaj prywit