ukrainian flag Większa czcionka | Mniejsza czcionka



Nawiszczo meni żyty w czorno-biłych kolorach.
Nawiszczo meni... Nawiszczo meni...

Mene zabrała ta czudowa, nejmowirna pora,
Jaka buła taka czariwna, buła taka żywa,
Ja chotiw tobi skazaty, szczo ja tebe kochaju,
Ałe tak i ne zmih, czomu ja i ne znaju.
Szczo todi stałosja zi mnoju? Ja ne rozumiju,
I ja chotiw pirnaty u kochannja, pro szczo i mriju,
I nimiju, koły ja baczu tebe w snach,
Bo ty buła tam duże błyzko, buła w mojich rukach.
W żytti czymało my wtraczajem, w Boha szczastja ne czekajem,
Swojim towaryszam i druzjam zawżdy my dowirjajem.
W pohanyj czas, koły jim złe, widrazu pomahajem,
Ałe koły tobi pohano, to wse ce zabuwajut
I robljat wyd, szczo ne znajut, jak w serci buw twojemu sum.
Za hroszi ty druziw wtraczajesz, ne wtratyw, jakby buw zdorowyj rozum.
Ty baczysz tilky swij strach.
Ty choczesz buty w nebi, litaty jak toj biłyj ptach.

Pryspiw:
Nawiszczo meni żyty w czorno-biłych kolorach?
Nawiszczo meni cej wicznyj epicznyj strach?
Nawiszczo meni? Ja chotiw tebe sprosyty.
Nawiszczo meni? Ty możesz pojasnyty. (wes kupłet – 2)

Koły pohano nawkruhy, ty tilky baczysz kolory,
Jaki zasmuczujut tebe, ty każesz: może ce myne,
Ałe sebe ne obmanuty i ty starajeszsja zbahnuty:
Czoho u switi taki ljudy, jaki zasmuczujut mene.
Myne ce może, da czy ni, ałe żywu ja mowby w sni,
Ja widkrywaju swoji oczi i baczu czorni sered noczi
Kolory, jaki powsjudy, nemaje radosti mynuty,
Łetjat jak witer, ne zbahnuty, szczo ce zi mnoju.
Ja baczu sum pered soboju, ałe wirju szczo z toboju,
Koły ja hljanu u wikno, to ja pobaczu inszu dolju,
Jaka poraduje mene i może wse oce myne,
Szczo zaraz kojitsja zi mnoju, oce chotinnja but z toboju.
Kudy ż podiłosja żyttja, jake buło w mene do coho,
Riznomanitni kolory, use ce harne duże choczu,
Szczob wse wernułosja nazad, szczob sonce, nebo, czornyj ptach,
Wse stało jak ranisze switłe, za szczo meni żyttja ce pidłe?

Pryspiw

Łetjat kudys sobi łełeky, a ja jich zdohanjaju
Swojim pohljadom, ne znaju, czomu ja ne litaju...

Łetjat kudys sobi łełeky, a ja jich zdohanjaju
Swojim pohljadom, ne znaju, czomu ja ne litaju,
Ja b połetiw kudys dałeko u swij bezmeżnyj kraj,
Bezmeżnyj kraj, nazywajut joho raj.
Tam, de buło b meni spokijno i ne dumaw by pro sum,
Ja znaju, szczo ce misce zatmaryło mij rozum,
Moja dusza todi zrobyłasja by wilna,
Meni wse odno, chocz tobi smiszno.
Ja ne choczu bilsze żyty, ja ne choczu isnuwaty,
Ja ne choczu w swojich snach wysoko litaty,
Ja zakryju knyhu mrij, bo ne choczu ja strażdaty,
Zabudu pro kochannja, zastawlju joho spaty.
Spaty, spaty, jak ljudy spljat noczamy,
Tilky wiczno, szczob bilsze ne wstawało
Moje kochannja jakoho ne buło,
Ałe bażannja ostałos wse odno.

Pryspiw (2)