Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Szczo szcze treba dlja peremohy?
Wtoma wże pidkoszuje nohy
Ja ne możu bilsze terpity
Ce ne perestane bolity
Wse ż do cili szcze ne dałeko
Ja derus na wolju kriz pekło
Ta mene do nyzu szczos tjahne
Znowu wpała dodołu bez tjamy
Ja szmatky sebe pohubyła
Załyszyłys złamani kryła
Może wse ce i ne daremno
Oczi zakrywaju – robytsja temno
Pryspiw:
Hniw nastupaje meni na p’jaty
Ja wże zabuła, wid czoho tikaty
Ta ja biżu i nazad ozyrajus
Skilky szcze treba bihty do raju?
Czomu ja znowu jdu po kołu?
Czomu łamaju nohy, kwoła?
Na ti ż kapkany nastupaju
Koły wse ce skinczytys maje?
Sołoni slozy liczat rany
Czomu ż ne stanu ja tytanom?
Ta ran staje dedali bilsze
Kudy ne jdy, a bude łysz hirsze
Pryspiw
Ja bilsze tak ne możu, bo rozpadajus ja
Ja bilsze tak ne choczu, widdaj moje żyttja
Pryspiw