Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Podzwony meni perszoho kwitnja,
Obmany, szczo ty ljubysz mene.
I nechaj chocz w ujawi rozkwitne
Moho szczastja-wikonce sumne.
Chaj do słowa pryhornetsja słowo,
Jak rankowyj prominczyk do traw.
Podzwony meni wweczeri znowu,
I pryznajsja, szczo ty żartuwaw.
Pryspiw:
Na poczatku wesny –
Podzwony, podzwony!
Bo, jak lito projde –
To wże pizno bude.
Ja zapłaczu, sterplju, zrozumiju.
Kynu dokir na persze czysło.
I nikoły spytat ne posmiju,
Czy najiwno, czy smiszno buło.
Tilky budu wsju nicz sumuwaty.
I, probacz, iz twojeji wyny:
Bo, jak prawdy nema, szczob skazaty,
To – chocz raz u żytti obmany!
Pryspiw:
Podzwony, podzwony!
Na poczatku wesny.
Bo, jak osiń pryjde, –
To wże pizno bude.
Mama
Łejła
Kłyczu tebe
Znaju
Chto, jakszczo ne ty
Ja tebe kochaju
Karnawał
Pani & pan
Nasza ljubow
Znajdy mene
Wesna
Na sceni
Ruky materi
Koły pryjde wesna
Podzwony meni perszoho kwitnja!
Twoji oczi
My nawit ne znajomi
Widlitajesz
Twoji oczi
Dlja wsich
Na Iwana Kupała
Oksamytowyj sezon
DAJi pryswjaczujetsja