Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ne prosy u ljubwy bit ostorożnoj.
Ne stremys za swoym wczerasznym proszłim.
Zaczerknut swoju teń po myllymetru.
Zakryczat y beżat nawstreczu wetru.
Ja choczu proszeptat, a kto usłiszyt?
Ja choczu zakryczat kak możno tysze.
Y słezoj rastopyt stalnie cepy.
Płaczet dożd, płaczu ja, mi słowno dety.
Pryspiw: (2)
Wisze obłakow mi s toboj nacznem snaczała.
Y skazat "Łjublju",
Żyzny wsej nam budet mało.
Poczemu każdij raz, kohda wzłetaesz,
Czto-to derżyt tebja, y ti ne znaesz,
Kak ljubow uderżat wed эto tajna.
"Do swydańja" – skazat, no ne bukwalno.
Ja choczu proszeptat, a kto usłiszyt?
Ja choczu zakryczat kak możno tysze.
Moja wolja sylna, da kto poweryt?
Ja znaju, słezam nykto ne weryt.
Pryspiw (3)
Namaljuju tobi
Wisze obłakow
Pupsyk
Ti otpusty
Noczeńka