Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Stara kaw’jarnja w centri Łwowa
Ja zajszow sjuda raptowo
Ty sydiła za stoliczkem w hłybyni
Filiżanku z porceljany
Ełehansko, dwoma palcjamy
Ty trymała i posmichałas meni.
Pryspiw:
Roksoljana, meni brakuje twojich ust
Roksoljana, meni brakuje twojich oczej
Roksoljana, meni brakuje twoho bjustu
Roksoljana, i tych szalonych noczej.
Potim my szpaceruwały,
Pyły pywo z derunamy,
I szampana, i horiłku, i kaberne.
Potim nic ne pam’jataju,
Rano oczi widkrywaju,
A bilja liżka – czorne twoje kombine.
Pryspiw
A w nastupnyj ponediłok
Szos my w spodnjach zaswerbiło,
Ja pachwynu aż do wyrazky rozder.
Siro-rtutnu maz kupyw
I mastyw, mastyw, mastyw.
Roksoljano, z kym tobi fajno teper?
Pryspiw
Oj, łycho
Narkomany na horodi
Czomus tak hirko płakała wona
Ja znaju
Diwczyna z Kołomyji
Dżalizowa dupa
Mamunju, rychtujte wesiłlja
Misjaczne sjajwo twoho tiła
Niżnymy wustamy
Win czekaje na neji
Kryła
Ja wernuwsja domiw
Ariwiderczi, Roma
Karpaty prohrały futboł
Boże, ne daj
Zirońka
My – chłopci z Bandersztadtu
A ja pidu...
Czowen
Hrim
Tilky raz cwite ljubow
198000 raz
Persza i ostannja ljubow
Roksoljana
Jedyna
Buło ne ljubyty
117 Stattja
Sorok paczok Werchowyny
Fajne misto Ternopil
Czuwaky, wso czotko!
Ty moja
Z ranku do noczi
Guantanamera