Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Oseń, nepohoda, w эtot raz dożdja prychoda słeduet żdat,
A sehodnja to osobenno wnutry
Y snaruży budet dożd, budet bołoto, poczemu, da potomu czto ti zontyk ostawył doma
S opaskoj hljanesz w nebo, uchodysz nezametno, nykakych tuczek
Sołnce swetyt zameczatelno, no wdruh udaryła hroza, swerknuła mołnyja
Powsjudu dożdja zwuczyt toskływaja symfonyja
Y nekuda dewatsja, nekuda skritsja, tolko kak w эtom dożde rastworytsja
Propadaj pod dożdem
A dożd wse ydet nykak ne uhomonytsja, nehde tebe ot neho skritsja
No sołnecznij łucz swerknuł on meż tucz, ti oszczutył, kak on syłen y mohucz
Potoky nehatywa smenyłys pozytywom y posłe dożdja wokruh tak jarko y krasywo
Jarko y krasywo, tycho y spokojno
Kak w amerykanskom fylme wse zakonczyłos błahopołuczno, zakonczyłos błahopołuczno
Korocze, cheppy-эnd
Propadaj pod dożdem