Większa czcionka | Mniejsza czcionka
I
Sonce zachodyt za obrij,
Sjajwo znykaje z nebes
Chołodna, mow kryha, samotnist
Mene u połon zabere.
Znowu iz marewom noczi
Ja zabłukaw u pitmi
Serce trywożno szepocze
Tak dywno i straszno meni
Obraz jaskrawyj u temrjawi
Pohljadom manyt swojim
Janhoł bezkryłyj, pryreczenyj
Wiczno pałaty w wohni
Pryspiw:
Widbłysk sliz u twojich oczach
Szcze żewrije w tobi switła zhadka pro nas
Zmyje doszcz bil rozłuk hirkych
Wse rozwijetsja wraz u tumanach p’jankych
II
Czy warto w samotnosti żyty
Na cij odynokij zemli?
Porady u doli prosyty
Szukaty rozrady w bidi?
Tak choczetsja ptachom złetity
I strimko za witrom nestys
tudy, de b ja zmih powernuty
Wse, wtraczene mnoju kołys...
Tycho łunaje w mojij duszi
Pisnja zahubłenych dniw
Kłycze u kraj bezturbotnych mrij
Tam ja załyszus nawik...
Pryspiw