Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Pryspiw:
Win ta wona – dwoje w okeani, widczuttja neznani...
I wes dowkołysznij swit niby w tumani...
Oboje w krytycznomu stani...
Taki ot wychidni dani... Wychidni dani. (wes kupłet – 2)
Jak zustriłysja wony – nichto ne znaje.
Prosto widbyłysja wid swojeji suspilnoji zhraji,
Prosto jszły j peretnułysja w natowpi,
Odyn pohljad, wybuch – i na tobi!
Pereproszuju, kotra hodyna, ne skażete?
I w chid piszły hodynnyky, mobilnyky, inszi hadżety.
A wnoczi win ne spyt, i wona nerwowo na steżi.
Znajszły odne odnoho w socialnij mereżi...
Pryspiw
Koły wpersze z’jawyłysja razom, usi buły zdywowani.
A potim – sztuczni posmiszky, nasmiszky prychowani.
Jakyj znajomyj sjużet – kłasyczni Romeo i Dżuljetta,
Możływo, coho razu wse zakinczytsja harno?
Ta de tam! Ne ta płaneta, ne ti rozkłady u sociumi,
Os tut usi my, choroszi, na protyłeżnomu boci – wony.
Wsi na nych pozyrajut skosa, udawano-bajduże...
Os tilky wony czomus szczasływi,
A wsi reszta jakos ne duże...
Win z neji oczej ne zwodyt, wona widpowidaje wzajemnistju.
Bud-jaku prymchu wykonujut z pryjemnistju.
A siri masy dowkoła bryzkajut czornoju zazdristju –
Nemaje miscja w sercjach dlja czużoji radosti.
Raptom szczos wpało j rozbyłosja – pohanyj znak!
I wse odrazu piszło kudys ne tudy i jakos ne tak.
I chaj nawit swit ne baczyw harniszoji pary,
Z usich bokiw posypałysja boljuczi udary.
Czutky, plitky, nakłepy, porady,
Chtos des pomityw bezpereczni oznaky zrady.
Za wse w żytti dowodytsja płatyty, inodi nadto doroho.
Win zahubyw druha, wona wtratyła podruhu.
Pryspiw
I chto skazaw, szczo szczastja zabahato ne buwaje?..
Łjubow ne pomiczaje czasu, za ce czas jiji wbywaje.
I znowu nichto ne znaje, szczo bude dali.
Chto otrymaje smertelni rany, chto – na hrudy medali.
Chody newdali załyszały bażaty kraszczoho,
Wona szczos proponuwała, win zapytuwaw – naszczo?..
I czym by wse ne skinczyłosja – ce ne jichnja wyna,
Szczo opynyłysja w okeani bez rjatiwnoho koła, bez czowna...
Pryspiw