Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Jakos kuma striw Omelka –
Buw chudyj, a staw hładeńkyj.
Hej, Omelku, chytryj łyse,
De i z kym ty tak roz’jiwsja.
Kum Omelko obizwawsja:
– Z kuchowarkoju pobrawsja.
Czasu żinka ne marnuje –
Wse warenyczky hotuje.
A ja żinoczku ljublju,
Razom z neju wse roblju.
Os tak!
Pryspiw:
Oj, warenyczky moji, z syrom u smetani,
Puchki, m’jaki, sołodeńki, sami w roti tanut.
Jak pojim, tak wyp’ju szcze uzwarczyku kuchol,
Ta j reminczyk rozstebnu,
Szczob ne tys na brjucho.
Nu, szczastyt tobi, Omelko!
W tebe zawżdy powna pelka!
A moja łedaszcza żinka
Zdatna łysz do widpoczynku,
Ta szcze j z ranku i do noczi
Wereszczyt, szczo schudnut chocze,
Bo nowa jiji spidnycja
Ne nałazyt na sidnycju.
Kum wsmichnuws: ta ne sumuj!
Sam warenyczky hotuj.
Pryspiw:
Oj, warenczyky moji, kartopljani, bili,
K wam cybulku dodaju smażenu w oliji.
A hryboczkiw jak dodam, biłeńkych smaczneńkych,
To wid stołu widijty ważko dałeczeńko.
Czas mynuw i my z Omelkom
Wże odnakowo hładeńki.
Jak po wułyci stupajem,
Inszym miscja wże nemaje,
A jak zajdem do kramnyci,
W nij aż hnutsja połowyci.
Każut z zazdristju znajomi:
Wy teper taki wahomi!
Kraszcze wsich my żywemo,
Bo warenyczky jimo!
Pryspiw:
Oj, warenyczky z m’jascem, smacznym mołodeńkym,
Budmo syti i micni, budmo zdoroweńki!
Jich iz masłycem jimo, hustym ta harjaczym,
Rozum z toho w nas jasnyj, i weseła wdacza!