Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Dołyny padajut i tuljatsja do nih,
Zwywajut zawoji, widsachujuczys, hory.
Nasz prużnyj krok twerda zemlja dorih
Striczaje stohonom pokory.
Czy ż ne pidib’jem, ne zirwemo my
I obrij cej, i chmary ci rożewi?!
I wohkyj witer dużymy hrudmy
Spiwaje na mojim meczewi.
***
Pryxodyły. Striczały szanu j strach,
Zdoławszy bahna, puszczi i wertepy.
Prynosyły w prypljuszczenych oczach
Swoje błakytno-zełenawe nebo.
My ne zaznały radosty. Buły
Jich pestoszczi rwuczki i nebudenni.
Zrywałysja. Zbyrałysja j iszły.
Jim skriz buły kraji szcze bilsz piwdenni.
I dity ci, wony uże teper
Tikajut w hory, nacze wowczenjata,
I w nych pid czołom – synjawa ozer,
Nespokij chwyl i dałecz neobnjata.
Samitnja neskinczenna tropa
Tam, de zakinczujutsja obriji
Nebo u naszych nih