Większa czcionka | Mniejsza czcionka
My poznajomyłys z toboju u wahoni metro,
Łjudej napchałosja konkretno, jak silodky w widro.
Mene do tebe prytysnuły, widwernutys ja ne mih,
I my u pozi erotycznij buły zahnani w tupik.
Intelihentnyj mużczyna, ukrajinskyj inżener,
Ja wid wykydu hormoniw try zupynky czut ne wmer.
Zaszypiły dweri, stancija "Chreszczatyk" –
I narod poczaw z wahona, jak kartoplja wypadaty.
Perepłeteni tiłamy, wyjiżdżajem z-pid zemli
I widczuwajem, szczo tak prosto nam ne rozijtysja, ni.
I ja łeczu, jak metełyk, zabihaju w hendełyk,
Zamowljaju nam dwi kawy zbudorażyty ujawu.
Pryspiw:
My ciłyj deń tak sydiły, howoryły i kuryły,
Pachły dymom i ljubow’ju, howoryły i kuryły.
Potim ljudy pryjszły, i do nas pidsiły,
My posunułysja trochy, howoryły i kuryły.
I jiły my pyriżky, tomatnym sokom zapyły,
I z czerwonymy wusamy howoryły i kuryły.
Potim trochy pomowczały, trochy widpoczyły,
Wzjały zakuryły i znow zahoworyły.
Koły weczorom ja sorbaw iz paketa buljon,
Nahadaw sobi, szczo ne spytaw u tebe tełefon.
Kilka spalnych rajoniw, poseredyni Dnipro,
Kyjiw – misto newełyke, my zustrinemos w metro.
I zranku znowu nyrjaju u pidzemni tuneli,
I nese mene do tebe cja krykływa kanitjel,
I baczu ti sami dżynsy i toj rjukzaczok,
I wid radosti zżymaju u kyszeni kułaczok.
Szcze czołowik p’jatdesjat u wahon zabihaje,
Mene rozmazuje po tobi, niby masłom korowaj,
I ja czekaju w duszi na zupynku "Chreszczatyk",
Szczoby wybratys nawerch i nawit pozy ne minjaty.
Pryspiw (2)