Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Roman Łewandowskyj:
Jak skazaty jij, szczo wona pryjszła iz mrij,
I serce moje pry nij hucznisze b’je.
Ja sam ne swij, łysz neju żywyj.
Jiji kochaju ja – ce prawda moja.
Lil Duk:
Ydu po dorożke y smotrju tam na wsech,
Tam ljubow, tam sczaste, tam powsjudu rasswet.
U menja nyczeho, tolko hrust wnutry peczały,
Ja ne znaju czto dełat, ydty prodołżaju.
Ydu tuda, hde sczaste, hde ljubow wsehda,
Cztob moh najty ja tu, bez kotoroj ne mohu.
Ne mohu prożyt, ny mynuti, ny dnja,
Ne znaju poczemu, no эto prawda, da.
Dalsze s hrustju ja ydu, po wołne swoej,
Mecztaju dalsze ja o toj, s kotoroj budet wse okej.
Y werju ja wsehda, czto żdet ona menja,
Potomu czto łaskat y cełowat choczu ja.
Tak ee poljubyt, ne otpuskat nykohda,
Derżat w ljubownom serdce y wydet wsehda.
Cztob mohły mi wmeste nej, radost razdełyt,
Y o wsem hrustnom srazu, prosto tak zabit.
Roman Łewandowskyj:
Jak skazaty jij, szczo wona pryjszła iz mrij,
I serce moje pry nij hucznisze b’je.
Ja sam ne swij, łysz neju żywyj.
Jiji kochaju ja – ce prawda moja.
Lil Duk:
Hde ti żywesz? W kakych horodach?
Sudbi reszajutsja na nebesach.
Kakymy w mecztach twoych budut zakati?
Wozmy moju neżnost, moj anheł kriłatij.
Każdij yz nas, po swoemu sczastływ,
No każdij biwaet opasno-nesczastnim.
W tebe rastworytsja y serdce otdat.
Kak że tebe, ob эtom skazat?
Roman Łewandowskyj:
De ty żywesz? U jakych mistach?
Doli wyriszujut na nebesach.
Tam zachid soncja iz twojich mrij,
Bery moju niżnist, janhołe mij!
Po swojemu kożen buwaje szczasływym,
Ta kożen buwaje neszczasnym żachływo.
W tobi rozczynytysja, serce widdaty.
Jak tobi skazaty? Jak tobi skazaty?
Roman Łewandowskyj:
Jak skazaty jij, szczo wona pryjszła iz mrij,
I serce moje pry nij hucznisze b’je.
Ja sam ne swij, łysz neju żywyj.
Jiji kochaju ja – ce prawda moja.
Jak skazaty jij, szczo wona pryjszła iz mrij,
I serce moje pry nij hucznisze b’je.
Ja sam ne swij, łysz neju żywyj.
Jiji kochaju ja – ce prawda moja.