Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Weczir kołysze poranenu tyszu,
Pohljad sjahaje nebes,
Mriji okrajec na spohad załyszu,
Szczob ne zabuty tebe.
Szczo nam suljat szcze dorohy hrjaduszczi:
Szkwały zirnyc czy ławyn,
Rozsypy istyn nasusznych i suszczych,
Czy wże pożmakana syń?
Hodi hadaty! – Kożna doroha,
Newid, po suti, zawżdy,
Tilky wid zawtra nowych dwi dorohy
J newidi dwi – chocz kudy...
Wywirok oczi, jak postrił szrapnellju
Iz potojbicznych switiw;
Weczir smereku prjade, jak kudelju,
Inszych ne zwiduje wtich.
Żyty, prystanyszczem buty jedynym,
Może j toho zakortyt;
Tycho spływajut chwyłyny, hodyny –
Witer w smerekach wże spyt.