Większa czcionka | Mniejsza czcionka
W temnij naskriz kimnati
Dratuje twoja syhareta,
I ne zupynjajsja mowczaty
Pro te, szczo dawno treba z pam’jati sterty.
Jaskrawo-czerwonyj dym, szczo ty wydychajesz
Uzorom smutku ljahaje na płeczi.
Znaju, znaju, pro szczo ty mene zapytajesz,
Znajesz, znajesz, ja wse zapereczu.
Pryspiw:
Nawiszczo ty wbyw janhoła, potwora?
Chołodnym łezom po harjaczym, nimym hubam.
Stworinnja czyste j prozore
Kryczało j płakało, mołyłosja nebesam.
Ty znjaw ostannju masku,
Jaka prykrywała żorstoku realnist,
I sam zlipywszy cju rozw’jazku
Ty zrozumiw jiji pownu banalnist.
Slozy w czorne farbujut obłyczczja,
Mertwi łeżat czużi kryła,
Nezemna krasa w kaljużi nezwyczno
Sered własnoji krowi wtraczaje syłu.
Pryspiw