Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Ja baczyła, jak doszcz sicze powitrja,
Jak iz zemli styraje znaky,
Jak łehko nicz nanyzuje na wistrja
Use, szczo można dnem nazwaty.
Jak wilno dykyj ptach szyrjaje nebom,
Kryłom, jak łezom, diłyt prostir.
Jak ljutyj burewij błukaje stepom,
Strasznych rujin zrobywszy wytwir.
Ja baczyła, jak sonce szcze smijetsja,
Kradetsja pomiż chmar osinnich,
Jak dykyj pljuszcz, mow zmij, miż wikon w’jetsja,
Chowajuczy brud stin nezminnych.
Jak misjac wnoczi na ljudej poljuje,
Ne prychowawszy biłe oko,
Za kożnym krokom naszym tiń slidkuje,
Wolju obmeżuje żorstoko.
Czy baczyt chtos use, szczo baczu ja?
Czy diłyt zmistom wse, szczo jim daje żyttja?
Bo pryjde deń, daruje switło, czy tiń z neba,
Ta kożnu myt swoho żyttja cinuwaty treba!
Ja baczyła, jak wody rik potużnych
Teczut jich nyszczat ljudski ruky,
cinujut krapli łysz w pusteljach dusznych,
Tam, de wse hyne wid posuchy.
Ja baczyła jak wisk stikaje wnyz,
Obłyzuje powerchnju swiczky,
Jak zazdrosti plid micno horło stys,
Zw’jazaw, jak kolorowi striczky...
Ja baczyła, jak krow wmywaje rany,
Powilno krapaje na zemlju,
Jak na dirjawomu dachu snih tane,
Maljunkamy wkrywaje stelju.
Ja baczyła chołodnu postat smerti
I budu zawżdy pam’jataty.
Ja baczyła, i poky dni ne sterti
Ja choczu baczyty i znaty!
Czy baczyt chtos use, szczo baczu ja?
Czy diłyt zmistom wse, szczo jim daje żyttja?
Bo pryjde deń, daruje switło, czy tiń z neba,
Ta kożnu myt swoho żyttja cinuwaty treba!