Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Wse szczo buło w żytti rozczynytsja z toboju,
Sjajwo oczej i szepit zamknutych wust.
I na wiky łyszajus z zrujnowanoju dołej,
Ce meni skazało serce ne hłuzd.
Wse czomu my radiły stało ohydno,
I nenacze widbuwałos u czorno-biłych snach,
Ałe w spohadach łyszyłas kraplja nadiji,
I nestrymne bażannja peremohty strach.
Ta nawrjad czy cej deń zhadajut ljudy,
Ta nawrjad czy cej deń zabudesz ty.
Pryspiw:
Wybaczaj meni, wybaczaj,
Załyszaj sobi swij raj.
Wybaczaj meni, wybaczaj,
Ja łyszu sobi swij nebokraj.
U błakytnomu nebi zori rozswiti,
Na mojij batkiwszczyni sady rozcwitut,
Majże wse jak zawżdy, i ljubow kruhom kwitne,
A meni załyszajetsja smutok i brud.
Chto buw praw, chto ne praw, wże diznajutsja pislja,
I zapyszut use u tłumacznyj słownyk.
Ałe mriji moji wże nawik nepochytni,
I dumky nemow ryby u rozum pływut.
Ta nawrjad czy cej deń zhadajut ljudy,
Ta nawrjad czy cej deń zabudesz ty.
Pryspiw
Os i wse moja powist spysałas do krapky,
Na wiwtari kochannja dusza zapała,
Ałe znowu i znow poczuttja nepidwładni
I skandujut nawkoło nimi hołosy.
Ta nawrjad czy cej deń zhadajut ljudy,
Ta nawrjad czy cej deń zabudesz ty.
Pryspiw