Większa czcionka | Mniejsza czcionka
De switło, de neczyst tak prosto ne baczu
Zaczyneni dweri u misce, de wtraczu
Wse te, za szczo ja sebe ne probaczu
Wse złe, za szczo ja ljudej ne probaczu
Minływe, jak nebo, nasprawdi te same
Iljuzija szczastja, iljuzija prawdy
Łysze nasprawdi,
Łysze...
Pryspiw:
Dzerkała – widbytok boli i peczali
Berit mene, ja ne zi stali
U swit swojich czariwnych sniw
Dzerkała, rozib’ju tyszu krykom noczi
Wteczu, bo baczyty ne choczu
Realiji suworych dniw
U dzerkali – prawda, realnist – w obmani
Rana na rani, use jak w tumani
De wse? Ja sam załyszywsja w ekrani
Łyce potwory ja baczu w ekrani
Minływe, jak nebo, nasprawdi te same
Iljuzija szczastja, iljuzija prawdy
Łysze nasprawdi,
Łysze...
Pryspiw
Jak nabrydły ci iljuziji, nabrydły siri dni moji
Pusti wołohi oczi, zbyti ruky u duszi suchij
Szczo z namy nazawżdy, teper ja baczu spokij i czorno-bili sny
Ne treba bilsze bolju, ne treba bilsze soli w horli
Roli imperatoriw czy doli sokoła w newoli
Choczu łysz odne, szczob dzerkało w meni pustyło
Trochy bilsze switła, niż ja maju u żytti
De moja realnist, de moji dumky ne baczu?
De moja sloza, łysz u dzerkali ne płaczu
Zaberit mene tudy, skilky krowi ja szcze wtraczu?
Skilky bude pislja mene szcze posmertnych epitafij?