Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Szczo zi mnoju, mamo, prokydajus rano,
Jak spiwajut sołow’ji?
Oczi wołoszkowi, tychaja rozmowa
Ne dajut zasnut meni.
To, moja dytyno, prjamo w serce łyne
Perszoji ljubowi dzwin.
Zranku i do noczi w serdeńku diwoczim
Bude tilky win.
Pryspiw:
A rosy padajut w trawu
Ne uwi sni, a na jawu,
I nacze zirońka jasna
Kochannja perszoho wesna. (wes kupłet – 2)
Mamo, ja ne znaju, serce zawmyraje,
Tak trywożno na duszi.
Baczu ja szczonoczi wołoszkowi oczi –
Szczo zi mnoju – ty skaży.
To, moja dytyno, wże pryjszła hodyna,
Perszoji ljubowi czas,
Ta moja mołytwa bude zachyszczaty
Wid peczali i obraz.
Pryspiw
Mamo, szczo zi mnoju? Ne dajut spokoju
W synim nebi dwi zori.
Jak na nych dywljusja, płaczu i smijusja,
J harno tak czomus meni.
Donju moja myła, ptaszko syzokryła,
Kwitka moja czariwna, to kochannja persze
Ty swoje zustriła,
To pryjszła twoja wesna.
Pryspiw