Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Wsju nicz ne whawała straszna zawirjucha,
Wełyki upały snihy,
Koły bolszowyky pidchodyły stycha
U seła, lisy ta jary.
Jich buło bahato, jak czornoji chmary,
Czekały switanku w snihach,
Szczob kynuty w seła wełyki pożary
I hritys todi pry wohnjach...
A burja u wikna tak hołosno wyła,
Ne wydno dowkoła dorih,
Pro wolju powstanci u snach swojich snyły,
A woroh jich ljutyj sterih.
W seli comu spało łysz sorok powstanciw
I snyły szczasływi sny,
Ne znały, szczo zhynut pryjdetsja jim wranci,
I smerti ne żdały wony.
Aż wraz na switanku, u sniżnu zawiju
Katy nadłetiły, jak stij.
Prosnułys powstanci, wchopyłys za zbroju
I kynułys wsi na probij.
Byłys zawzjato ciłych dwi hodyny,
Probyłys w lis za seło
I wpały za wolju, za sławu Wkrajiny!
Tam sorok todi jich pało!
Teper w tomu lisi, de mużńo tak byłys,
Wysoka mohyła stojit.
Tam sorok powstanciw na wiky spoczyły,
Tam sorok powstanciw łeżyt.