Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Proszczawajte wy, druzi moji, ne spomynajte złom,
Zhadajte łysz, jak my kołys diłyłys sucharom.
Sohodni my, a zawtra wy – w nas dolja wsich odna,
I hirku czaszu muk-terpiń my wyp’jem aż do dna.
Zhadaj łysz, jak po lisach nas jiła moszkara,
I tych druziw, szczo zabrały tyf, hołod i cynha.
Zhadaj, jak naszi braty wmyrały w czużyni,
Jak choronyły my jich tam, u wicznij merzłoti.
Tjumeń, Kuzbas, Tajszet, Ust Kut, Norylsk i Mahadan...
Złożyw kosti u tij zemli towarysz nasz ne odyn.
Ne zabuwajte nasz etap u ljuti morozy,
Hołod, chołod na czużyni, naszu nużdu j slozy.
Zhadajmo, jak to buło u ti dowhiji roky,
I jak zdrużyły usich nas sybirski baraky.
Schidnyj Sybir i Kołyma, szachty i rudnyky...
My tam robyły i żyły – znedołeni raby.
Ne zabudemo stalinski baraky j tabory,
I jak iz nas znuszczałysja enkawedystski katy.
I znajemo, prokljatyj kat poszczady nam ne daw,
Wyzwolnoji wijny syniw do bandy pryriwnjaw.
Ta pryjde czas, mynetsja wraz newolja i tjurma,
I usmichnetsja szcze j do nas kochannja i żyttja.