Większa czcionka | Mniejsza czcionka
W czystim bezmeżnomu poli
Striłec ranenyj łeżaw,
Pryjszow do ńoho woronyj
I tak żalibno zarżaw.
Striłec, rozpljuszczywszy oczi,
Hljanuw na swoho konja:
"Proszczaj, mij konju woronyj,
Ja wże kinczaju żyttja.
Ne żal my tych temnych noczej,
Szczo ja w pidpillju huljaw,
Łysz żal my tych karych oczej,
Szczo ja tak wirno kochaw".