Większa czcionka | Mniejsza czcionka
W nedilju poraneńku sered pachuszczych traw
Smertelno poranenyj striłec Mykoła wpaw.
I łyczko pomarniło, nenacze połotno,
I krow jeho styrajut, a win nenacze spyt.
W nedilju poraneńku sered pachuszczych traw
Biżyt jakas diwczyna, biżyt wona, biżyt.
I wpała na kolina, poczała howoryt:
– Och, myłyj, serce moje, a szczo tebe bołyt?
– Bołyt mene hołowka i prawaja ruka,
Bo mene poranyła kulja worożaja.
W nedilju poraneńku sered pachuszczych traw
A baczyła diwczyna, jak myłyj umyraw.