Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Oj praszczawsja raz striłec siczowyj:
– Bud zdorowa! – Bud, myłyj, zdorowyj.
Siw na konja, pojichaw w dołynu,
A diwczynu na Boha pokynuw.
A diwczyna płacze i rydaje:
– Ne wertaje striłec, ne wertaje.
Raz jak sonce siło za chatamy,
Kiń pryłetiw bez strilcja do bramy.
Diwcza wyjszła w słezach na dorohu,
Pytajetsja konja woronoho:
– Czom ty, konju, wże bez pana swoho?
– Syrotoju ja teper łyszywsja,
Mij pan zhynuw, jak u boju bywsja.
Wże ne werne twij striłec iz boju,
Pidi Łwowom polih z hołowoju.
Tam na Wulkach rewiły harmaty,
Ne odyn tam ljah nawiky spaty.