Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Na Czunkiwskim poli, w perszim obsztaljunku,
Tam sydiw kapitan, tam sydiw kapitan u swojim dykunku.
Jak sydiw, tak sydiw, ta j dumku dumaje,
Ta j do swoho wijska, ta j do swoho wijska tełehramy daje.
Kanoniram skazaw, szczoby ne striljały,
Fanteriji skazaw, fanteriji skazaw, szczoby sja piddały.
A w nedilju rano, a w nedilju rano szcze j duże raneńko,
Jak moskal nastupaw, jak moskal nastupaw – wsim buło tjażeńko.
– Czy wy, chłopci, spały, czy wy w karty hrały,
Szczo wy worożeczka, szczo wy worożeczka w swij kraj zapuskały?
– My spaty ne spały, ni w karty ne hrały,
Łysz my nad soboju, łysz my nad soboju komandy ne mały.
Bo persza komanda buła pidkupłena,
A druha komanda, a druha komanda niczoho ne znała.
Czy nasz pan kapitan sribła-złota ne maw,
Szczo za trysta rubliw, szczo za trysta rubliw Bukowynu prodaw?
Czy nasz pan kapitan tut diwczyny ne maw,
Szczo za rosijankow, szczo za rosijankow w Rosiju pojichaw?