Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Na nebi hrim prohrymiw, w tumani błyskawky szwy, rożewych linij durman.
W wołohim prostori dniw ty miscja szcze ne znajszow, usjudy tilky obman.
Bezlicz kaljuż u nohach, krapli doszczu na słowach.
Do bolju wyżytyj swit, kriz temnyj zachid i schid, zamknuwsja sam u sobi.
Proroctwo rodyt hrichy, a widczaj zlist zażene w usi bażannja twoji.
Widstań do mriji słyzka, i tak wid boli ważka.
Kynutys jij nawzdohin, zdatys ne wystaczaje sył.
Widlik w kilka żyttiw, ty jich dawno prożyw.
Pryspiw:
Pływy w synje more, synje more.
Łysz tam ty znajdesz spokij chwyl morskoho połotna.
Jdy w synje more, w synje more.
Rozwij swij kryk, nacze bil, szczo stojit
W oczach hołodnoho psa.
Za horyzontom buttja sobi prytułok ty zwiw, a w nim prydumanyj raj.
I krim spokusływych sliw, swojich strażdań ty ne czuw, chocz serce rwałos za kraj
Niżno sp’janiłyj wid sliz, w prostori ty bez kolis.
Dychaty czasu nema, zdatys ne wystaczaje sył,
Widlik w kilka żyttiw, ty jich dawno prożyw.
Pryspiw
Dosyt chowatys u sobi, wiryty w mriji na zemli.
Dijsnist odna, prirwa odna, i u bezodni dniw nema i dorih nema...
Pryspiw
W oczach hołodnoho psa
Kajattja
Tyranija
Tam, za stinoju
Swij kraj
Bożewiłlja
Perszyj smich
Nicz
Ruch
Kochannja ne spyt