Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Oh, mamy, oh...
Pryspiw:
Oh, mamy.
Oh, mamy, mamy blue.
Oh, mamy blue.
(Oh, mamy, mamy).
Oh, mamy.
Oh, mamy, mamy blue.
Oh, mamy blue.
Pomyraje deń, ja odyn
błukaju tycho u wirszach, szczo pysaw tobi u synich snach,
Nicz zahljadaje u wikno,
Maljuje twij portret prominnjam mrij zahubłenych u doszczach.
Kryk samoty i mij newydymyj rojal
kudys nese moji dumky, nese moju peczal,
Spohad, szczo zihriw nas, to ne chwylja hodyn,
Ja tak stomywsja buty odyn.
Zupynywsja czas,
Osinni zływy kłyczut nas,
Kożna czastka moho tiła pam’jataje twij ekstaz,
Ty taka nesamowyta, mow wohoń miż dołoń
Ta ne czuty twojich krokiw i mowczyt tełefon.
Wyhadaju son, tychyj son, dowhyj son
Ty uwijdesz znowu wzjaty mene w połon
Bude tilky hłybyna twojich temnych oczej
i misjaczna sonata łystopadowych noczej.
Pryspiw
Ja prysłuchajus w ostannje,
Witer nese opali slozy twoji i moji,
I tychyj bil, tilky tychyj bil,
Ty załyszyła meni na zhadku meni w pastci sirych dniw.
Bożewilni tełehramy sliw ja szlju nawzdohin
tobi w płetywo doszcziw,
Szczo znajut twoje tiło bezdohanne,
i zbereżut cju mełodiju proszczannja.
Ja porynu w zabuttja, w sołodke zabuttja,
Ja zhoriw u wohni, u swojich poczuttjach,
Hortaju storinky napiw rozirwanych mrij,
Szczo łyszyły tak mało w pam’jati twojij.
U temnim łabirynti mojich wtraczenych spohadiw
Mow widhołos wirsziw,
Ja znowu baczu twoju postat spowytu płaszczem
Prozorych spodiwań u bezkrajnij noczi.
Pryspiw (3)