Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Zełene połe sered ozera
Na nim komachy, jim zazdrjat wsi
I syny oczi – w nych cwyntar siryj
Merci weseli, my – sered nych
Widsutnist Boha, chaj ne ljakaje
Bo ty załeżnyj, ty smołokur
"LM", "Parlament", czy "Bond" jadrenyj
Tobi wse pofih – ty smołokur
Je chwylja do, je chwylja pislja
I je teper, de woroh – czas
Zumity treba, jak slid prożyty
Donesty Słowo, jak slid wid nas
KRYCzATY, ŁAMATY, KRYCzATY, ŁAMATY
KRYCzATY, ŁAMATY, KRYCzATY, ŁAMATY
Zawdjaky ideji w hołowi, teper ja baczu wse nawkoło
Zawżdy nawpaky
Łjudy muchy, ljudy pawuky. Wony za hratamy z metału
Ujawljajut, szczo żywi
ZAWDJaKY Ideji w HOŁOWI
ZAWDJaKY Ideji w HOŁOWI
Wsi łezbijanky, ta chłopczyky heji
Chaj rospowsjudżujut swiżi ideji
Humowi cjacky, ta marichuana
Nas otoczyły, jak smert narkomana
Choczu czy ni, dowedetsja wstawaty
Hraty z metału szczosyły łomaty
Ryzyk wwimknuty ta dychaty hłybsze
Wse ce dlja toho, szczob wstyhnuty bilsze.