Większa czcionka | Mniejsza czcionka
Jak umru to pochowajte
Podali wid szkoły,
Na pedradi ne zhadujte
Bilsze wże nikoły.
Na winok meni ne tratte
Ni hroszej, ni czasu,
Bo ja maju, szczo wczytelstwo
Ne maje zapasu.
Na mohyli pokładite
Jaki-nebud kwity,
A w hołowach zachowajte
Płan samooswity.
Zoszyt, ruczku i szczodennyk
Dajte meni w ruky,
I zhadajte, druzi myli,
Muky moji, muky.
Proszczawajte nazawżdy,
Dwijky j odynyci,
J wy, kołehy-wczyteli,
J wczytełyci. (wes kupłet – 2)
Ne prożyw ja tak, jak ljudy,
Ne dosypaw noczi,
Nad tymy zoszytamy
Wyłazyły oczi.
Z’jiła szkoła moje serce
I szcze piwpeczinky,
Bo za neju ja ne baczyw
Ni ditok, ni żinky.
Miscewkomu peredajte
Moje szanuwannja,
Tak putiwky ne diżdawsja
Ja na likuwannja.
Nu a zauczu skażite,
Chaj rozkład minjaje,
Bo mene wże na cim switi
Żywoho nemaje.
Proszczawajte nazawżdy,
Pedrady j uroky,
J wy, kołehy-wczyteli,
I wczytelochy.
Dyrektoru peredajte
Moju szanu j djaku,
Nechaj teper pociłuje
Mene w samu ruku.
Treba wam zapam’jataty
Wczyteli majbutni:
W szkoli dobre pracjuwaty,
Jak nema w nij uczniw.
Może stanetsja kołys,
Szczo bude zarpłata,
To wypyjte wy za mene
Po sto hram na brata.
Os i wse, teper proszczajte,
Bo ja toczno znaju,
Chto uczytel na cim na switi,
Toj ide do raju! (ost 2 rjadky – 3)